— Och, w żadnym wypadku. Królik ma mięso znacznie delikatniejsze j jej tylko... — przerwał w połowie zdania, jakby Zastanawiając się nad propozycją Będę-go. — Tak, proszę pana — dodał po chwili — oto, na co człowiek się naraża wędrując z dala od rodzinnego domu i jedzą co popadnie i gdzie popadnie. Chociaż... „Lucky Saloon" posiada nie najgorszą kuchnię, właściciel nie truje go odpowiednio. Jednak... któż może za to ręczyć? — Pan jest komiwojażerem? — Ach, nie! księgowym. Będę wytrzeszczył oczy. — Przecież zawód księgowego nie wymaga wyjaz-dów. — I ja tak sądziłem, drogi panie. Jestem księgowym w firmie „Simpson i Spółka", słyszał pan o niej? — Nigdy. — Jak to możliwe? — szczerze zdumiał się nieznajomy. — Nigdy nie korzystał pan z kredytu ani nie lokował swych oszczędności w bankach? — Istotnie, nigdy. — To pewnie widział pan ogłoszenia w gazetach. Zawsze zaczynają się nagłówkiem: „Jesteśmy Pinkertonem Twoich oszczędności". Agencja Pinkertona zgodziła się na taki tekst. Dla nich to także reklama.