Od tej ceny i od czasu, na jaki przyjmujemy depozyt, liczymy opłatę. Klient nigdy nie ponosi żadnej straty. Gdyby depozyt przepadł, co jeszcze nigdy się nie zdarzyło, wypłacamy pełną wartość. Będę zasępił się. — Nie, to mi nie odpowiada — stwierdził melancholijnie. — A nie można by takiego przedmiotu nie wyceniać? — Widzę, że pan słabo orientuje się w tych spra-wach. Jeśli nie oznaczymy wartości depozytu, to w jaki sposób wynagrodzić klientowi ewentualną stratę? Bo przecież przewidywać należy wszystkie możliwości. Wyceniamy depozyt w interesie klienta. To chyba jasne? — No, tak, lecz to mi nie odpowiada — powtórzył Będę. — Czy nie można by po prostu przechować u was jakiegoś przedmiotu nie wyceniając go i nie oglądając? Przypuśćmy, że wasz klient pragnie utrzymać w tajemnicy to, co posiada, czy to sprzeczne z bankowymi przepisami? — Ależ nie! Tylko, że w takim wypadku, gdyby coś zaszło, klient nie uzyska żadnego odszkodowania. — Właśnie o to mi chodzi — uradował się Będę. — O to panu chodzi? — zdziwił się księgowy.