Przeciwnie, wręcz przeciwnie. Sam jestem palaczem, jednak, gdy czterdziestu ludzi równocześnie chce zamienić funt tytoniu na czarną mgłę, i to we wnętrzu małego Vagonu, przy zamkniętych oknach, to, rozumie pan... Bede zastanawiał się co ma zrozumieć, ko kelner przerwał opowieść propozycją potrawki z królika lub schabu. — Potrawka z królika? Oczywiście! Pieczywo i szkla-neczkę whisky a może... — zwrócił się do Bedego — może i pan pozwoli? Proszę nie odmawiać. Tak? Więc dw4 razy whisky a gdy kelner odszedł, dodał półgłosem: — zawsze używam alkoholu jako od-trutki, pojmuje pani? — Odtrutki? przeciw czemu? — Ach, drogi panie, kto mi zagwarantuje, że potrawa jest świeża? Może ten królik jest sprzed dwu dni? Jadł pan królika? — Nie, chciał z kapustą. — No, to i panu dobrze zrobi szklaneczka czegoś mocniejszego. I schab jest ciężkostrawny. To okropne stołować się w saloonach, zawsze człowiek ryzykuje chorobą żołądka. — Może weźmie pan schab? — zaproponował Będę, nieco ubawiony uwagami nieznajomego.