— Nie może pan zmienić pracodawcy? — Ba, gdzie by mi tak dobrze płacili? Gdybym był kawalerem! Lecz ja mam żonę i czworo dzieci. Będę parsknął śmiechem. — Przepraszam — usprawiedliwił się. — Pomyślałem, że pańska posada wcale nie jest za i nie ma n« co narzekać. Ach, gdybym ja na taką trafił! — Lubi pan wędrować? — Szalenie! Próbowałem posiedzieć w jednym miejscu dłużej niż pół roku i nie wytrzymałem. — Może pan również jest księgowym? — Nic się na tym nie znam. — Szkoda. Właśnie nam potrzeba zastępcy księgowego, tutaj, w Goodyear. — Macie tu filię? — zainteresował się Będę, w którym nagle począł dojrzewać nowy genialny pomysł. — Od wielu już lat. Ja sam po raz czwarty tu goszczę. — Czy te pańskie kasy oszczędnościowe przyjmują na przechowanie wartościowe przedmioty? — Myśli pan o depozycie? Oczywiście, przyjmujemy złoto, srebro, cenne kamienie. Posiadamy nowoczesne kasy pancerne, drogi panie. To nasza chluba. — Aż tym depozytem to jak? — Określa się w przybliżeniu rynkową cenę przedmiotu, a srebro lub złoto waży.